Dzisiejsza lewica powinna nosić szlachtę na rękach, gdyż realizowała ona jej program „państwa opiekuńczego”. Tyle, że zamiast państwa, rolę opiekuna pełnił dziedzic.

„Największą tragedią, jaka dotknęła kiedykolwiek Polaków, tragedią, dużo większą i dotkliwszą niż powstania, okupacja, zsyłki na Sybir, rządy komunistów, było niewolnictwo polskich chłopów” – pisał nie tak dawno w „Gazecie Wyborczej” Arkadiusz Pacholski[1]. Po czym w najczarniejszych barwach rysuje dolę i niedolę włościan pod rządami polskiej szlachty. Nie jest on pierwszym, który to czynił. Pacholski jest kontynuatorem myśli i komunistów, i lewicy postkomunistycznej, którzy od dekad relacje chłop–szlachcic przedstawiają nadzwyczaj tendencyjnie. Tymczasem dzisiejsza lewica powinna nosić szlachtę na rękach, gdyż realizowała ona jej program „państwa opiekuńczego”. Tyle, że zamiast państwa, rolę opiekuna pełnił dziedzic.

Heine o polskich chłopach

Latem 1822 roku, do swojego przyjaciela, polskiego hrabiego Eugeniusza Brezy, przybył niemiecki poeta Heinrich Heine. Po kilku miesiącach od wizyty, opublikował relację, w której opisał to, co zobaczył w Polsce[2].

„Przed kilku miesiącami przemierzyłem wzdłuż i wszerz pruską dzielnicę Polski [Wielkie Księstwo Poznańskie], w rosyjskiej [Królestwie Polskim] nie zapędziłem się zbyt daleko, do austriackiej [Galicji] zupełnie nie dotarłem. Poznałem wielu ludzi ze wszystkich części Polski. Byli to, co prawda, przeważnie ludzie z warstwy szlacheckiej, i to najwyższej. Ale choć ciało me bawiło wyłącznie w kołach wyższego towarzystwa, ulegając czarowi znaków magnaterii polskiej – to jednak duch mój często zstępował do chat pospolitego ludu. To jest punkt widzenia, z którego ocenić trzeba mój sąd o Polsce.

O zewnętrznym ukształtowaniu kraju niewiele można rzec ponętnego. Nie ma efektownych grup skalnych, romantycznych wodospadów, gajów słowiczych itp.; rozciągają się tu płaszczyzny pól uprawnych o glebie przeważnie dobrej i gęste, ponure lasy świerkowe. Polska żyje wyłącznie z uprawy roli i hodowli bydła; nie ma prawie śladu fabryk i przemysłu.

Najsmutniejszy obraz przedstawiają wsie polskie: niskie chałupy, ulepione z gliny, pokryte cienkimi gontami albo słomianą strzechą. W nich mieszka chłop polski razem ze swym bydłem i resztą rodziny, cieszy się ze swego istnienia i nie myśli o estetyzujących Pustkuchenach[3]. Jednakże nie da się zaprzeczyć, że polski chłop ma często więcej rozumu i uczucia aniżeli chłop niemiecki w wielu okolicach. Często spotykałem u najbiedniejszego chłopa polskiego ten oryginalny dowcip (nie jowialność czy humor), który przy lada sposobności wytryska cudowną grą barw, i to marzycielsko-sentymentalne usposobienie, ten skrzący przebłysk osjanicznego[4]poczucia natury, który zwykł wybuchać nagle pod wpływem wzruszenia, tak samo mimowolnie, jak krew oblewa rumieńcem policzki.

Chłop polski nosi jeszcze swój strój narodowy: kaftan bez rękawów, sięgający niżej pasa; na tym sukmana wyszywana jasnymi sznurami. Sukmana, zazwyczaj barwy jasnoniebieskiej lub zielonej, jest pierwowzorem owych wytwornych polskich surdutów, jakie wdziewają nasi eleganci. Głowę osłania mu mały, okrągły kapelusik, biało lamowany, zwężający się stożkowato ku górze, z przodu przystrojony różnokolorowymi wstążkami, albo kilku pawimi piórami. W tym stroju spotkać można chłopa polskiego zdążającego w niedzielę do miasta, aby załatwić tam trzy sprawy: po pierwsze, ogolić się, po wtóre, wysłuchać mszy i po trzecie, upić się na umór. I dzięki tej trzeciej sprawie widzimy go często w niedzielę pogrążonego w stanie błogości, leżącego w rynsztoku z rozrzuconymi rękami i nogami, nieprzytomnego, otoczonego gromadą przyjaciół, którzy stoją dokoła z zafrasowaną miną i nie mogą zrozumieć, dlaczego człek na tym padole ma tak słabą głowę! Bo cóż wart jest mężczyzna, którego byle trzy ćwiartki wódki powalają na ziemię. Polacy bowiem istotnie picie doprowadzili do nadludzkiej doskonałości.

Chłop jest krzepki, doskonale zbudowany, ma postawę żołnierza i zazwyczaj jasne włosy, które najczęściej opadają mu na ramiona. Dlatego u chłopów spotyka się kołtun (plica polonica), bardzo sympatyczną chorobę, którą i my przypuszczalnie kiedyś pobłogosławieni będziemy, gdy noszenie długich włosów stanie się powszechne na ziemiach niemieckich.

Wprost oburzające jest służalcze zachowanie się polskiego chłopa w stosunku do szlachcica. Pochyla on głowę prawie do stóp jaśnie pana i wypowiada przy tym formułkę: „Całuję stopy”. Kto chce ujrzeć uosobienie posłuszeństwa, niechaj popatrzy na polskiego chłopa, gdy stoi przed swoim dziedzicem, brak mu tylko psiego ogona, którym mógłby merdać na wszystkie strony. Taki widok budzi we mnie mimowolną myśl: „Przecież Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje”, i doznaję niezmiernego bólu, gdy widzę, jak jeden człowiek tak bardzo poniża się przed drugim. Tylko przed królem można chylić głowę; poza tym jednym wyjątkiem jestem wyznawcą północnoamerykańskiego katechizmu. Wyznaję, że drzewa w polu są mi nierównie milsze aniżeli drzewa genealogiczne, że cenię bardziej prawa człowieka aniżeli prawo kanoniczne, a przykazania rozsądku stawiam wyżej aniżeli abstrakcje krótkowzrocznych historyków; gdyby mnie jednak ktoś zapytał, czy polski chłop jest rzeczywiście nieszczęśliwy i czy położenie stanie się lepsze, gdy uciśnieni teraz poddani przeobrażą się w wolnych posiadaczów, to musiałbym chyba skłamać, gdybym dał bezwarunkową twierdzącą odpowiedź.

Gdy się rozpatruje pojęcie szczęścia w jego względności i bierze pod uwagę, że nie jest nieszczęściem, gdy się od młodości przywykło pracować cały dzień, nie korzystając z żadnych wygód, których się wcale nie zna – trzeba uznać, że chłop polski nie jest nieszczęśliwy we właściwym tego słowa znaczeniu; tym bardziej nim nie jest, że nic nie posiada, a przeto życie upływa my bez troski, co przecież przez wielu uważane jest za wielkie szczęście.

Ale nie będzie z mej strony ironią, kiedy powiem, że gdyby uczyniono teraz polskich chłopów samodzielnymi posiadaczami, znaleźliby się niezawodnie w bardzo przykrym położeniu i niektórzy z nich popadliby na pewno w jeszcze większą nędzę. Chłop przy swej beztrosce, która stała się jego drugą naturą, źle będzie gospodarował swoją własnością, a gdyby go spotkało jakie nieszczęście, przepadłby z kretesem.

Teraz w razie nieurodzaju dziedzic musi obdzielić swoich chłopów zbożem, gdyż byłoby to jego własną stratą, gdyby chłop umarł z głodu lub nie miał czym obsiać pola. Z tych samych względów, jeżeli chłopu zdechnie wół albo krowa, musi mu dziedzic uzupełnić inwentarz. Zaopatruje go zimą w opał, przysyła mu lekarzy i leki, gdy chłop lub ktoś z jego rodziny zachoruje; słowem, dziedzic występuje nieustannie jako opiekun chłopa.

Przekonałem się, że przeważająca większość szlachty wykonuje tę opiekę sumiennie i łaskawie; ogólnie biorąc, stwierdziłem, że dziedzice obchodzą się ze swym chłopem łagodnie i dobrotliwie; w każdym razie rzadko spotyka się resztki dawnej surowości. Wielu szlachciców życzy sobie uwłaszczenia chłopa.

Największy mąż, jakiego wydała Polska – Tadeusz Kościuszko, który dotąd żyje w sercach wszystkich, był gorącym szermierzem emancypacji ludu, a zasady ulubieńca niepostrzeżenie przenikają umysły.

Prócz tego napływ doktryn francuskich, które w Polsce łatwiej niż gdziekolwiek indziej znajdują dostęp, wywiera ogromny wpływ na położenie włościan. Widzicie więc, że nie dzieje się tym chłopom zbyt źle, i należy się spodziewać stopniowego ich uwłaszczenia.”[5]

Dlaczego lewica nienawidzi szlachtę?

Paradoksem jest, że lewica nienawidzi szlachtę za realizację jej programu. Działacze lewicy twierdzą, że nie wszyscy ludzie pozostawieni sami sobie, poradzą sobie w życiu. Kto pomoże emerytom, jeśli zniesiemy obowiązkowe opłaty do ZUS? Przecież, jeśli ten haracz, który dziś przymusowo ściąga się z obywateli, zostawi się im w kieszeniach, to ci go przejedzą, zamiast odłożyć, czy zainwestować z myślą o swojej starości. Potrzebny jest więc urzędnik, który w imieniu państwa, będzie kierował lekkomyślnymi obywatelami. Najpierw jeden urzędnik ściągnie z nich haracz, by inny, za kilkadziesiąt lat łaskawie mu go w imieniu państwa darować. Mniejsza już o to, że ten system z powodu zmian demograficznych pęka w szwach. Chodzi o filozofię – urzędnik wie lepiej niż beztroski, nieporadny obywatel, czyli dokładnie o to samo, co opisał Heine:

„[…] gdyby uczyniono teraz polskich chłopów samodzielnymi posiadaczami, znaleźliby się niezawodnie w bardzo przykrym położeniu i niektórzy z nich popadliby na pewno w jeszcze większą nędzę. Chłop przy swej beztrosce, która stała się jego drugą naturą, źle będzie gospodarował swoją własnością, a gdyby go spotkało jakie nieszczęście, przepadłby z kretesem.”

Chłopa trzeba było chronić przed jego beztroską, tak jak dzisiaj trzeba przed nią chronić obywateli. Kiedyś robił to dziedzic:

„[…] w razie nieurodzaju dziedzic musi obdzielić swoich chłopów zbożem, gdyż byłoby to jego własną stratą, gdyby chłop umarł z głodu lub nie miał czym obsiać pola. Z tych samych względów, jeżeli chłopu zdechnie wół albo krowa, musi mu dziedzic uzupełnić inwentarz. Zaopatruje go zimą w opał, przysyła mu lekarzy i leki, gdy chłop lub ktoś z jego rodziny zachoruje; słowem, dziedzic występuje nieustannie jako opiekun chłopa.”

Dzisiaj robi to państwo rękami swych urzędników. I tak jak dawniej odpowiadało to zdecydowanej większości chłopom, tak i dziś większości z nas to odpowiada! Mamy możliwość głosowania na partie i ich programy wyborcze. Spójrzcie, które partie zasiadają a naszym parlamencie – te, które obiecują ludziom wolność, czy te, które obiecują im bezpieczeństwo socjalne? Oczywiście te drugie. Choć niektóre z nich, co jest kolejnym paradoksem, mienią się być partiami prawicowymi…

To dzisiaj, a dawniej? Kiedyś chłopi nie mieli prawa głosu, ale inaczej okazywali swój wybór – ucieczką. I gdzie to uciekali? Do wolności, czy do bezpieczeństwa socjalnego? Ano do tego drugiego[6].

Jaka jest różnica między dawnym uciskiem chłopa przez pana, a dzisiejszym uciskiem obywatela przez państwo? Taka, że dawniej ten ucisk, wbrew lewicowym publicystom, był mniejszy niż dziś. Chłop na swojego pana pracował krócej niż dzisiaj na państwo i jego urzędników musi pracować przeciętny obywatel[7]. Tak oto lewicowe ideały doprowadzono niemal do perfekcji, z przyzwoleniem większości społeczeństwa, któremu ta sytuacja jak najbardziej odpowiada. Jednak wszystko ma swoje konsekwencje. Stan, w którym chłopu zabierano majątek i wolność, zapewniając w zamian podstawę egzystencji i „szczęście” w postaci beztroskiego, choć pracowitego życia, z czasem doprowadził do gospodarczego zacofania Rzeczpospolitej. Systemy bardziej brutalne, gdzie człowiek był wolny, ale o siebie musiał dbać sam, co często oznaczało śmierć głodową, rozwijały się dynamiczniej. To samo zjawisko obserwujemy dzisiaj. Zamożna Europa daje swym obywatelom poczucie bezpieczeństwa i „szczęście” w postaci beztroskiego życia. Cieszymy się nim i podtrzymujemy ten układ, głosując na tych, którzy obiecują jego utrzymanie. Jednak ta zamożna Europa od kilku dekad rozwija się wolniej niż kraje z brutalniejszymi dla swych obywateli systemami. Rozwija się wolniej i gospodarczo, i demograficznie. Dlatego też pozycja Europy w świecie maleje i maleć będzie. Chroni ją póki co wysoki poziom, z którego zaczęła drogę ku przepaści. Chroni ją także jej wielkość. Mniej więcej tak, jak dawną Rzeczpospolitą, która zanim stoczyła się do roli europejskiego popychadła, by w końcu zniknąć z mapy świata, dzięki swej wielkości potrafiła przez dłuższy czas opierać się naporowi bardziej agresywnych systemów. Zresztą wielkość tę osiągnęła Polska bardzo podobnymi sposobami, co obecna Unia Europejska – w sposób pokojowy absorbując kraje, które przyciągała atrakcyjnością polskiego ustroju.

dr Radosław Sikora

Przypisy:


[2] Pierwszą część wspomnień poety, odnoszącą się do polskich Żydów, przytoczyłem w artykule: Brudny jak polski Żyd – czyli niemiecki Żyd o polskich.

[3] Johann Friedrich Wilhelm Pustkuchen (Glancow, 1793–1834), niemiecki pastor, pisarz, krytyk literacki, zwalczał Goethego.

[4] Osjan (Ossian), legendarny, niewidomy bard szkocki, spopularyzowany przez poetę szkockiego J. Macphersona (1736–1796) w Pieśniach Osjana, wielokrotnie przekładanych na język polski (Krasicki, Tymieniecki, Brodziński, Goszczyński i in.).

[5] Henryk Heine o Polsce. W: Cudzoziemcy o Polsce. Relacje i opinie. Wybrał i opracował Jan Gintel. t. II, s. 310–313. Kraków 1971.

16 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • mir :

      Przepraszam ,że bez dr. z przodu więc będzie prosto po chłopsku;).
      Jeśli chłopi nie potrafili o siebie samodzielnie zadbać to skąd wzięła się
      ta część narodu ?.
      Społeczeństwa pierwotne jak i nasze we wczesnym średniowieczu
      doskonale funkcjonowały bez dodatkowej warstwy „opiekunów”.

      Ostatnio zauważam ponownie formujące się „elyty”,
      gdzie pieniądze wiążą się mariażami ze starymi szlacheckimi
      rodami.

      Nawet gdybym posiadał owo „nazwisko” wstyd byłoby się przyznać.
      Polskę przepili, sprowadzając resztę społeczeństwa do poziomu bydląt.
      To Rzeczpospolita szlachecka.
      Obecny ustrój to Rzeczpospolita biurokratyczna.
      Żaden system nie zdoła utrzymać 600 tys. urzędników
      więc Polskę przejedzą – z podobnym skutkiem ale bez kaca.

      A ZUS posypie się z powodu hord beneficjentów
      którzy nigdy nie wytworzyli żadnej wartości materialnej lub intelektualnej.

      I żeby Rosjanin uwłaszczał polskich chłopów
      no trochu nieładnie 😉

      • radoslaw-sikora :

        @ Mir
        Wie Pan, ten artykuł jest podszyty nutką ironii. Pan go niestety odczytuje zbyt dosłownie. Artykuł ma sprowokować do refleksji zwłaszcza tę część polskiego społeczeństwa o lewicowych poglądach.
        A co do konkretnych pytań, czyli „Jeśli chłopi nie potrafili o siebie samodzielnie zadbać to skąd wzięła się ta część narodu ?”, to nie napisałem, że wszyscy nie potrafili o siebie zadbać. Oczywiste jest, że część to potrafiła, ale część nie. Wcześniej, zanim nastała pańszczyzna, ci co nie potrafili albo umierali z głodu, albo pomagała im rodzina. Później nie musieli umierać z głodu, bo myślał za nich Pan i władca. Miało to plusy, miało minusy. Ma i teraz. Dzisiaj mamy bardzo podobną sytuację. Część ludzi pozostawiona sama sobie skorzysta z wolności i znacząco poprawi swój los. A część na tym straci. Dla lewicy to ostatnie jest wystarczającym powodem do tego, by tę wolność ludziom zabrać, wraz z częścią ich majątku, przekazać je „lepiejwiedzącym” urzędnikom i w ten sposób na siłę „uszczęśliwić” wszystkich. Ktoś, kto się pod takim programem podpisuje, powinien nosić na rękach polską szlachtę, która właśnie to robiła w stosunku do części chłopów (części, bo pańszczyzna nawet w czasach RP nie obowiązywała wszystkich; w XVIII w. trwał proces przechodzenia z pańszczyzny na oczynszowanie chłopów).
        Moje poglądy są zaś takie, że choć zdecydowanej większości ludzi właśnie taka sytuacja „państwa opiekuńczego”, czy „dziedzica, który myśli za nas” odpowiada, to prowadzi to do tego, że inni rozwijają się szybciej. To z biegiem czasu doprowadzi do upadku każde, nawet największe, mocarstwo. Dlatego jestem za wolnością, związanym z nim ryzykiem, ale i odpowiedzialnością za własne życie. Na przykład jestem za zniesieniem obowiązkowego ZUS-u i za tym, żeby ludzie o swojej starości myśleli sami, a nie urzędnicy za nich. Jestem za pozostawieniem ludziom jak największej liczby wypracowanych przez nich pieniędzy w kieszeniach, bo oni je lepiej wydadzą niż urzędnik. Ale też mam świadomość, że wiąże się to z ryzykiem tego, iż część społeczeństwa na tym straci, bo nie odnajdą się w takiej rzeczywistości. Część wyląduje na ulicy, bądź będzie umierać pod płotem z głodu. Tyle, że uważam, że nasze państwo, jak i samo społeczeństwo w dłuższym okresie czasu, na tym zyska.

        • jkm_ci :

          dr Radosław Sikora ): Wygląda na to , że posłużył się Pan zbyt wielkim skrótem myślowym w tej materii ….Ja także jestem za……. Jestem za pozostawieniem ludziom jak największej liczby wypracowanych przez nich pieniędzy w kieszeniach, bo oni je lepiej wydadzą niż urzędnik. Ale też mam świadomość, że wiąże się to z ryzykiem tego, iż część społeczeństwa na tym straci, bo nie odnajdą się w takiej rzeczywistości…..dlatego cywilizowana część świata opracowała już dawno model osłony socjalnej całego pracującego społeczeństwa gwarantując mu system Emerytury społecznej np taki jak w Kanadzie na poziomie stawki socjalnej tj ok 15-20 % osiąganego wynagrodzenia itd. ….. Tutaj muszę się jednak mocno sprzeciwić takiej wizji społeczeństwa.Część wyląduje na ulicy, bądź będzie umierać pod płotem z głodu……Nie posądzałem Pana o tak restrykcyjne poglądy …… ,,Tyle, że uważam, że nasze państwo, jak i samo społeczeństwo w dłuższym okresie czasu, na tym zyska”……. Co zyska????…..Niestety tutaj się Pan grubo myli a dowodem jest fakt masowej emigracji młodych ludzi na zachód żeby właśnie uniknąć tego stanu rzeczy.Jak mawiali moi herbowi antenaci Konia z rzędem temu co udowodni korzyści dla Naszego Państwa z tego stanu rzeczy nawet w bardzo długim okresie czasu?????.

          • vanderbrook :

            Dodam, ze ciezkie i krwawe boje stoczone o poprawe warunkow bytu przez rodzace sie zwiazki zawodowe zaowocowaly w stworzenie pomocy spolecznej dla ludzi, ktorzy stracili prace oraz starych i biednych. Pomysly rozmontowania oslon socjalnych zaowocuja w zwiekszeniu sie nedzy i cierpienia. To z kolei zostanie wykorzystane przez agitatorow rewolucyjnych. Potem nadchodza rewolucje, gilotyny, groby masowe i dyktatorzy. Czyta sie takie poglady (np. Korwin-Mikke ?) z niedowierzaniem, jak mozna igonrowac historyczne socjalne doswiadczenia trzech ubieglych stuleci. Temu trzeba przeciwdzialac akcja poityczna i uswiadamianiem ludzi (mas). Dodam tez, ze marksizm sie skompromitowal jako model ekonomiczny ale pozostawil nam niezle definicje zjawisk spolecznch i ich nazewnictwo. To sie daje spozytkowac i obrocic przeciwko zagrozeniu ubozszych klas spoleczenstwa przez teoretykow ekonomicznego egoizmu.

          • xxx :

            A jakim to dowodem ma być masowa emigracja na zachód? Polska jest państwem socjalistycznym więc to dowód przeciwko państwu socjalnemu. Jako że mam poglądy liberalne to popieram jedynie podatki na armię, policję itp. Państwo powinno zapewnić obywatelom bezpieczeństwo nic więcej. Nie popieram natomiast żadnej pomocy socjalnej, dlaczego urzędnicy mają zabierać wypracowane przeze mnie pieniądze? Również w państwie socjalistycznym nie obejdzie się bez korupcji. Co byśmy zyskali? po obniżeniu i likwidacji zbędnych podatków Polska stałaby się atrakcyjnym państwem do inwestycji, powstałoby dużo firm, ceny poszły by w dół itd.

          • xxx :

            Osłona socjalna w Skandynawii jest lepsza ponieważ państwo pobiera od obywateli większe podatki jak w Wielkiej Brytanii. Również nie jest to system sprawiedliwy bo najbogatszy płaci najwięcej, gdyby płacił mniej mógłby np. zatrudnić więcej osób w swojej firmie. Ktoś kto ciężko pracował całe życie na własną firmę jest tam mówiąc wprost okradany przez państwo żeby wspomóc biedniejszych. Nie mam nic przeciwko pomocy ubogim ale nienawidzę przymusów, każdy powinien być kowalem własnego losu. Skandynawia ma również spory odsetek imigrantów który przyjechali tam tylko po to żeby dostać ten socjal i nie mają zamiaru pracować przez co gospodarka krajów skandynawskich tylko traci i tracić będzie jeszcze bardziej a później wiadomo co ją czeka.

          • radoslaw-sikora :

            „dlatego cywilizowana część świata opracowała już dawno model osłony socjalnej całego pracującego społeczeństwa gwarantując mu system Emerytury społecznej” I dzięki temu modelowi od kilku dekad traci pozycję. Proszę nie patrzeć na tu i teraz, ale na trendy. Te są jednoznaczne. Europa opanowała świat, gdy panował w niej „dziki kapitalizm”. W tym też okresie bardzo dynamicznie wzrastała jej populacja. Nie było emerytur, rent, zasiłków dla bezrobotnych, zabezpieczenia socjalnego. Wiadomo było tylko tyle, że albo się pracuje, albo żyje kosztem rodziny, albo umiera. I ludzie harowali, rodzili dzieci i… dzięki temu zdobywali świat. A teraz proszę zobaczyć co się z Europą stało przez ostatnie stulecie, kiedy wszelkiej maści socjaliści zaczęli nią rządzić. A jeśli chodzi o pytanie co zyska nasze państwo na zniesieniu ZUS-u i w ogóle likwidacji 90% etatów urzędniczych, to odpowiadam – gwałtowny wzrost gospodarczy + odwrócenie trendów demograficznych. Dzisiaj cały „cywilizowany świat” jest w odwrocie. Proszę np. spojrzeć, gdzie się rodzą dzieci. Tam, gdzie panuje europejski, cywilizowany socjalizm, czy tam gdzie jeszcze nie dotarł? Proszę też spojrzeć na rozwój gospodarczy. Gdzie jest wyższy? Tam, gdzie panuje europejski, cywilizowany socjalizm, czy też tam, gdzie jest „dziki kapitalizm”? W socjalizmie bardzo wielu ludziom do czasu żyje się dobrze. Bo żyją kosztem innych, czyli tych bardziej przedsiębiorczych i żyją kosztem przyszłych pokoleń, zaciągając kredyty, które będą spłacane przez ich dzieci i wnuki. Aż w końcu przychodzi taki dzień, że tamci, kosztem których się żyje, nie są już w stanie utrzymać reszty i cały system się wali. Nas to niestety też czeka.

        • mir :

          Panie Radosławie proszę zerknąć na uśmieszki 😉
          Ależ poglądy mamy zbieżne a różnią się wyłącznie co do roli szlachty
          w społeczeństwie.Może potomek chłopów nie ma prawa do prawicowo-narodowych
          poglądów.W takiej sytuacji 99% społeczeństwa nie mogłoby zagłosować
          na Korwina.Jesteśmy nacją w której wcześniejsze warstwy społeczne
          nieco się „zmieszały”przez ostatnie 100 lat.Kajetan ująłby to zapewne
          inaczej :)- mezalians ? ,skundlenie ?
          Więc oczywiście mam również własnych „herbowych” przodków.

          Być może odzyskanie niepodległości było zbiegiem szczęśliwych okoliczności.
          Ale jej utrzymanie zapewnił udział „kmiotków” w wojnie z sowietami.
          Na szczęście byli już wówczas wolnymi ludźmi , posiadali świadomość
          narodową i walczyli o „swoje”.( w dużej części pozbawieni „zbawczej”
          opieki szlachty ).

          Jestem jednym z ludzi którzy muszą utrzymywać finansowo istniejący system.
          Poniekąd „chłopem pańszczyźnianym” obecnego czasu.
          Absurdem jest ,że inteligentne i wykształcone osoby
          zamiast stanowić lokomotywę naszej gospodarki ,siedzą na urzędniczych
          stołkach i swoim nieróbstwem wbijają mnie w ziemię.

          Nie potrzebuję takiej opieki 🙂

          Pozdrawiam Mirosław

    • vanderbrook :

      Spoleczenstwa europejskie przeszly przez debate teraz prowadzona przez pp. Radoslawa Sikore i XXX juz w 19-tym wieku. Po bardzo kosztownych i krwawych konfliktach oraz zaangazowaniu sie wybitnych autorow i publicystow, zwyciezyl poglad wyrazany przez p. Sikore jako zarowno bardziej humanitarny i mniej kosztowny, nawet dla klasy mieszczansko-kapitalistycznej. Oplacanie pomocy socjalnej zapewnia spoleczenstwu spokoj i pokoj. Popiera je rowniez ideologia katolicka. Panu XXX doradzam lekture Emila Zoli i Charlesa Dickensa.

      • xxx :

        Wiem że ideologia którą popieram czyli liberalizm zapewne doprowadzi część społeczeństwa do ubóstwa, ale od pomocy ubogim są organizacje i instytucje pozarządowe które bezinteresownie udzielają im pomocy materialnej. Socjalizm nie zapewnia społeczeństwu spokoju i pokoju czego najlepszym przykładem była np. III Rzesza. Socjalizm prowadzi do stagnacji a później do recesji. Europa zachodnia w ogóle się nie rozwija, stoi w miejscu właśnie przez socjalną politykę, i ciągle się zadłuża co w ostateczności doprowadzi ją do bankructwa. USA także kiepsko sobie radzi odkąd zaczęli tam rządzić socjaliści (opieka społeczna, kartki żywnościowe, państwowa służba zdrowia itp.) i są już de facto bankrutem. Dynamicznie rozwijające się państwa to np. Brazylia, Indie czy Chiny które są obecnie bardziej liberalne od USA. Obecnie utrzymujemy armie ponad 600 tys. urzędników, urzędy funkcjonują fatalnie, z pozwoleniem na budowę czeka się miesiącami, również sporo trzeba się natrudzić przy zakładaniu firmy, państwo za bardzo ingeruje w rodzinę często urzędnicy zabierają rodzicom dzieci, jest masa problemów które stwarza opiekuńcze państwo. Z kolei polecam Panu prace Friedricha Hayeka i Miltona Friedmana.

  1. kajetan40 :

    Chłopi kiedyś potrzebowali kogoś kto by wskazywał uczył jak mają i co uprawiać itd… aha boli że była pańszczyzna, tak było ale nie wszędzie, jednakowo tak się składa że mój pradziadek był włościaninem ale żaden, chłop się nie skarżył na to czy na tanto jeśli chodzi o Rzeczpospolite że szlachta przepiła to nie masz racji „mir” może i dobrze że nie masz tam nazwiska jakiegoś z rodu szlacheckiego bo byś dziś chodził w ukryciu nie powinieneś obrażać istnieją jeszcze potomkowie! co złego to szlachta a dobrego to chłop a kto to ściągał buty, powstańcom kradł konie trzymał z dragonami oraz wiązać chciał powstańców i ich wydawać w ręce wrogów no kto? może rabacji galicyjskiej nie było szlachta sama się wymordowała to tyle w tym temacie basta.

    • mir :

      Kajetan nie tylko mnie słoma i guano z łapci wystaje jak widać 🙂
      Ściągali buty nie tylko powstańcom .W 1939 niemiecki oficer
      rozmawiał z małżonką poległego żołnierza.Skarżyła się ,że mąż
      jest tylko w bieliźnie.Zagroził rozstrzelaniem całej wsi.
      Mundur się znalazł wraz z butami.
      Co do Galicji bunt rozprzestrzenił się tylko na obszarze gdzie
      „panowie szlachta” ustalili wymiar pańszczyzny na 6 dni.
      Czyli nieco mniej niż obecnie.
      Niestety nie mam „kłenicy”ale też bym prał.