Czy Mickiewicz był Żydem?

Pochodzenie najwybitniejszego chyba spośród naszych polskich poetów (to moja prywatna opinia, więc jeżeli ktoś ma inne preferencje literackie, spierał się z nim nie będę) budziło kontrowersje już w XIX wieku. Również w naszych czasach tu i ówdzie odżywają teorie o żydowskim rodowodzie Mickiewicza — zarówno w środowiskach antysemickich, jak również wśród ludzi skłonnych oskarżać o antysemityzm tych, którzy… nie uznają tezy o semickiej genealogii naszego wieszcza. Skąd się wzięły pogłoski na ten temat? Czy mogą być prawdziwe?

Na początek fundamentalna uwaga. Otóż pochodzenie żydowskie dziedziczy się w linii żeńskiej, co oznacza, że za Żyda można uznać tylko człowieka, którego matka była Żydówką. Z tego też powodu pochodzenie ojca naszego wieszcza nie ma dla rozstrzygnięcia przedmiotowej kwestii żadnego znaczenia.

Spór o szlachectwo Mickiewiczów

Wprawdzie, jak wspomniałem wyżej, pochodzenie ojca nie jest w tym momencie istotne, ale warto o nim wspomnieć. Wątpliwości związane z rodowodem przodków Mickiewicza w linii męskiej dotyczyły nie pochodzenia etnicznego, ale stanowego, a dokładniej tego, czy ród ma korzenie szlacheckie, czy — jak usiłowano wykazać — posługuje się herbem Poraj bezprawnie. Sprawa była badana wielokrotnie, nie tylko przez Polaków, ale również przez carskich urzędników, którzy byli raczej zainteresowani wykazaniem, że Mickiewiczowie nie zaliczają się do szlachty. Dlaczego? Z prostej przyczyny: gdyby udało się to udowodnić, można by powoływać członków tego rodu do odbycia trwającej 25 lat służby wojskowej.

Warto zauważyć, że ostateczne korzystne dla rodu wyroki zapadły w okresie, gdy wieszcz przebywał na emigracji. W związku z tym uznanie, że Mickiewiczowie nie są szlachtą, byłoby jakąś formą zemsty na rodzinie poety, który wykorzystując sytuację, zakpił z carskich urzędników, półlegalnie opuścił teren Rosji, by za granicą kontynuować wymierzoną przeciwko zaborcy działalność. Mimo wszystko administracja rosyjska definitywnie uznała, że Mickiewiczowie przynależą do stanu szlacheckiego, co chyba przesądza sprawę, bo gdyby istniały jakiekolwiek podstawy do wydania orzeczenia na niekorzyść rodu, urzędnicy carscy niewątpliwie by z nich skorzystali. Również najnowsze ustalenia badaczy potwierdzają szlachecki rodowód Mickiewiczów.

Babka Dawidkowa?

Przyczynkiem do powstania pogłosek o żydowskich korzeniach wieszcza stało się pewne wydarzenie opisywane w liście Aleksandra Mickiewicza do Franciszka (obaj byli braćmi poety). Otóż pewnego dnia do domu Mickiewiczów przyszła niejaka Dawidkowa (oczywiście Żydówka), która odezwała się do dzieci słowami: „Ja wasza babka”. Słowa te mogłyby się wydawać mocnym dowodem, gdyby nie fakt, że wyrazem „babka” na Litwie określano… akuszerki (kobiety zajmujące się odbieraniem porodów). Dawidkowa rzeczywiście była akuszerką, z której usług korzystali Mickiewiczowie. Aż trudno uwierzyć, że ta wzmianka mogła stanowić przyczynek do mówienia o żydowskim pochodzeniu Mickiewicza, zwłaszcza że w dalszej części listu Aleksander wspomina o reakcji Adama, który odpowiedział: „Tylko nie moja”. Nasz wieszcz wiedział bowiem, że jego poród odbierała akurat nie Dawidkowa, lecz pewna szlachcianka o nazwisku Mołodecka.[1] Ot, całe nieporozumienie…

Z matki obcej…

Jednym z argumentów zwolenników teorii o semickim pochodzeniu matki poety stał się słynny fragment V sceny III cz. Dziadów, czyli Widzenia ks. Piotra. W scenie tej mowa między innymi o przyszłym wskrzesicielu narodu. W przekonaniu wielu rodaków Mickiewicz za owego męża opatrznościowego uważał samego siebie, przez co zastanawiające wydały im się odniesione do tej postaci słowa:

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery
.[2]

Nie mamy pewności, kogo miał na myśli Mickiewicz. Równie dobrze mógł pisać np. o francuskim księciu Ludwiku Napoleonie, z którym wielu Polaków wiązało duże nadzieje, co tłumaczyłoby użycie tych słów. Jeśli zaś nawet pisał o sobie samym, to owszem, pierwszą reakcją czytelnika będzie podejrzenie, że matka poety nie była Polką. I tylko tyle, bo nigdzie nie jest napisane, z jakiego obcego narodu miałaby się wywodzić. Ale wyjaśnienie jest o wiele prostsze, niż by się mogło wydawać. Matka Mickiewicza miała na imię Barbara, co po łacinie znaczyło właśnie „obca” lub „cudzoziemka”…

Krasiński: Mickiewicz to doskonały Żyd

Kolejnym dowodem miałyby być słowa Krasińskiego:

Mickiewicz — to doskonały Żyd. Czy wiesz, że matka jego była Żydówką, która się przechrzciła przed pójściem za ojca jego?[3]

Odnosząc się do tych rewelacji, Kleiner sugeruje, że nastąpiła tu pewna pomyłka. Uważa on bowiem, iż żydowskie, a konkretnie frankistowskie (frankiści byli żydowską sektą, która przyjęła chrześcijaństwo) korzenie ma nie matka Mickiewicza, lecz żona — Celina Szymanowska (fakt wywodzenia się tejże z frankistowskiej rodziny za pewnik uznała Maria Janion). Do tego wątku pozwolę sobie jeszcze wrócić w dalszej części artykułu.

Matka z wychrztów?

Nawet jeśli uznać, że istotnie nastąpiło tu przekłamanie, to pozostaje jeszcze argument dużo istotniejszy niż wypowiedź skłonnego wszędzie widzieć Żydów Krasińskiego. Chodzi o relację Ksawerego Branickiego, zgodnie z którą Mickiewicz miał powiedzieć o sobie:

Mój ojciec z Mazurów, matka moja Majewska z wychrztów.[4]

Stajemy tu wobec naprawdę istotnej, a wręcz kluczowej różnicy: czy sama matka Mickiewicza, jak twierdzi Krasiński, była przechrztą, czy wywodziła się z przechrztów, jak ponoć miał powiedzieć sam Mickiewicz. Wydaje się, że pierwszeństwo należy przyznać wersji Branickiego, który twierdzi, iż przytacza słowa samego Mickiewicza. Tylko czy można mu wierzyć? Pojawia się tu bowiem kolejna zagadka: dlaczego Mickiewicz miałby stwierdzić, że jego ojciec wywodzi się z Mazurów? Wspomniany Janusz Odrowąż-Pieniążek zdecydowanie twierdzi, iż ojciec poety z Mazurami nic wspólnego nie miał, podobnie uważa również Tomasz Łubieński[5]. To pozwalałoby podważyć wartość przedmiotowej wypowiedzi. Jednak Władysław Makarski dopuszcza możliwość, że przodkowie Mickiewiczów mogli przybyć na Litwę z Mazur wcześniej niż pod koniec XVII w., a więc w czasach, które dla badaczy historii rodu Mickiewiczów pozostają już zagadką[6]. Sprawa jest więc naprawdę dziwna i trudno ocenić, jak należałoby odnieść się do wiarygodności tej relacji. Do tej kwestii również wrócę w dalszej części artykułu.

Arystokratyczny spisek krewniaków?

Zastanawiające, że obie podane wyżej, a kluczowe dla całej sprawy wypowiedzi pochodziły z ust spokrewnionych arystokratów. Branicki i Krasiński mogli postanowić w jakimś celu wspólnie rozpowszechniać pogłoski o rzekomym semickim pochodzeniu Mickiewicza. W jakim? Nietrudno zgadnąć. Mickiewicz jako znacząca osoba w szeregach polskich emigracyjnych zwolenników rewolucji był w jakimś sensie ich wrogiem, jak dla każdego zresztą arystokraty. Kto czytał Nie-Boską Komedię, wie, co na temat Żydów i ich roli w rewolucji sądził Krasiński, który nie był przecież w swych poglądach odosobniony. Niewykluczone, że obaj panowie postanowili, grając na antysemickich uprzedzeniach, „skompromitować” samego Mickiewicza i głoszone przez niego radykalne hasła, w których upatrywali zagrożenie dla swojej warstwy społecznej. Może po prostu nie ustalili dokładnie, co mają mówić? To tłumaczyłoby rozbieżność w ich wypowiedziach. A może nie było tu żadnego spisku, tylko jeden z typowych dla Branickiego „wybryków” — żydowskie pochodzenie wmawiał on niemalże całej polskiej arystokracji i nie wykluczał go również w przypadku siebie samego… Najprawdopodobniej jednak któryś z tych panów powtórzył plotkę usłyszaną od drugiego, upiększył ją, dodał coś od siebie i w zmienionej już postaci przekazał dalej.

Dziadek Hilel?

Gdzieniegdzie można się natknąć na informację, jakoby prawdziwe imię ojca Barbary Majewskiej, czyli matki Mickiewicza, miało brzmieć nie Mateusz (jak się powszechnie podaje), lecz Hilel. „A więc jednak” — chciałoby się w tym momencie zakrzyknąć. Nic z tego. Żadne „jednak”. Na samym wstępie zaznaczyłem, iż pochodzenie żydowskie dziedziczy się w linii żeńskiej, czyli ze strony matki. Więc nawet jeśli ojciec pani Barbary istotnie był przechrztą (co potwierdzałoby relację Branickiego), to nie wynika z tego absolutnie nic… A może powiedzmy inaczej: jednak coś z tego wynika, a mianowicie to, że o domieszce żydowskiej krwi mówić w tym przypadku byśmy mogli, ale o niczym więcej. Prócz tego z teorią tą rozprawili się późniejsi badacze.[7]

Zamieszanie z Majewskimi

Wspomniałem wcześniej o domniemanej frankistowskiej genealogii rodu Majewskich, z którego wywodziła się matka naszego wieszcza. Przypomnijmy: frankiści to sekta, która popadła w ostry konflikt z ortodoksyjnym nurtem judaizmu. Efektem było przyjęcie przez jej członków wiary chrześcijańskiej. Konwersje frankistów miały charakter „hurtowy”, dzięki czemu są dobrze udokumentowane. Czy Majewscy wywodzili się spośród frankistów? I tak, i nie. Zależy którzy…

Na fakty świadczące przeciw tezie o frankistowskim rodowodzie matki poety — Barbary Majewskiej zwraca uwagę Janusz Odrowąż-Pieniążek:

(…) frankiści, ludzie na ogół zamożni, przyjęli chrzest w roku 1759 we Lwowie, a frankistowscy Majewscy uszlachceni zostali w 1768 r. z herbem Łabędź. Co więc mogła mieć z nimi wspólnego córka ekonoma z Czombrowa, choćby była nawet i Majewska z domu, z drobnej szlachty innego całkiem herbu?[8]

Trafna to uwaga, ponieważ matka Mickiewicza wywodziła się z Majewskich legitymujących się herbem Starykoń, czyli innym niż mający frankistowskie korzenie ród o tym samym nazwisku. Fakt, że Majewscy herbu Starykoń nie mają nic wspólnego z uszlachconym w XVIII w. rodem frankistowskim, potwierdzają również ustalenia Towarzystwa Genealogicznego Centralnej Polski:

Majewscy herbu Stary Koń notowani byli w XV wieku, herbu Nałęcz w 1697 ale poza tym pozostałe rodziny notowane były dopiero w XVIII wieku lub jeszcze później i są prawdopodobnie pochodzenia neofickiego.[9]

Reasumując. Ród Majewskich herbu Starykoń, z którego wywodziła się matka Mickiewicza, notowany był już w czasach, w których o pojawieniu się frankistów nikomu się jeszcze nie śniło.

Konkluzja

W świetle powyższych ustaleń wydaje się, że pogłoski o semickim rodowodzie Mickiewicza należy włożyć między bajki. Przekonania oparte na pojawiających się domniemaniach i zniekształconych pogłoskach okazują się zbyt słabe w porównaniu z ustaleniami badaczy, które nie pozostawiają wątpliwości, iż zarówno rody Mickiewiczów jak i Majewskich zaliczają się do starej, chociaż ubogiej szlachty, a przypisywanie pani Barbarze koneksji z frankistami bierze się z błędnego utożsamienia różnych rodów szlacheckich, noszących wprawdzie to samo nazwisko, lecz legitymujących się różnymi i w odmiennych okolicznościach nabytymi herbami.

Powyższa konkluzja pozostałaby to w sprzeczności ze słowami, jakie Mickiewiczowi przypisuje Branicki. Nie wiemy jednak, czy tamta wypowiedź w ogóle miała miejsce, a jeśli tak, to co dokładnie powiedział wieszcz. Może zbytnie znaczenie jej przypisuję, ale wzmianka o ojcu z Mazurów nie daje mi spokoju. Jeśli to prawda (a jest to bardzo możliwe), to Branicki sam z siebie raczej tego nie wiedział, bo nie sądzę, by znał historię jakiegoś trzeciorzędnego rodu drobnoszlacheckiego, jakim byli Mickiewiczowie. A sam wieszcz taką wiedzą mógł dysponować. To czyniłoby wypowiedź wiarygodną również w odniesieniu do historii matki.

Mało prawdopodobne, by Mickiewicz pomylił dwa rody Majewskich. Tę wersję odrzucam na wstępie. Problem widzę zupełnie gdzie indziej. Otóż mówiąc o dziejach rodu Majewskich, skupiamy się znów na pochodzeniu w linii męskiej. Kwestia w ujęciu naszych badaczy sprowadza się (w dużym uproszczeniu) do tego, czy dziadek Mickiewicza, a ojciec jego matki, był Mateuszem czy Hilelem. A to tak naprawdę sprawa bez znaczenia. Nie możemy zapomnieć, chociaż sprzeczne to z naszą praktyką genealogiczną, że rodowód semicki dziedziczy się w linii żeńskiej… Problemem więc nie jest pochodzenie ojca pani Barbary Majewskiej, lecz… jej matki, ewentualnie babki itd. A żadna z nich z Majewskich się nie wywodziła, bo przecież musiała mieć inne nazwisko… Wydaje się, że sprawa ta pozostała niezauważona przez badaczy, którzy zgodnie z naszymi zwyczajami, odmiennymi przecież od żydowskich, skupili się na badaniach prowadzonych po linii męskiej. Może się więc okazać, i zapewne tak właśnie jest, że mimo ogromnego postępu wiedzy na temat pochodzenia rodów Mickiewiczów i Majewskich, jesteśmy równie daleko od rozstrzygnięcia przedmiotowej kwestii jak byliśmy np. 100 lat temu…

Czy to naprawdę ważny problem?

Dla mnie kwestia pochodzenia Mickiewicza nie jest w żaden sposób istotna. Owszem, uważam ją za ciekawą, bo w końcu dotyczy nie byle kogo i nadal wywołuje kontrowersje, ale nawet rozwiązanie jej nijak nie przyczyni się do rozwoju badań nad twórczością wieszcza. Zresztą, gdyby dokładniej poszukać, to pewnie u każdego z nas dałoby się znaleźć domieszkę obcej krwi. Nieważne, skąd się wywodzisz. Ważne, kim się czujesz i jak postępujesz. Czy patriotyzmowi Mickiewicza można cokolwiek zarzucić?

Mimo postępu badań nad przeszłością rodów Mickiewiczów i Majewskich spory na ten temat zapewne nigdy nie zostaną definitywnie zakończone — większość badaczy poprowadziła swe dociekania w niewłaściwym kierunku, a przez ten czas wiele być może przydatnych dokumentów mogło przestać istnieć, a pamiętać należy, że w związku ze zwyczajem zmiany nazwisk przez kobiety wstępujące w związek małżeński oraz sposobem sporządzania dokumentacji urzędowej w dawnych czasach badania w linii żeńskiej prowadzi się dosyć trudno.

Niniejszy artykuł również z pewnością nie rozstrzyga przedmiotowej kwestii, która zapewne nadal będzie rodzić wątpliwości. Może to i lepiej? Wielu z nas bohaterowie romantyczni fascynują ze względu na swą tajemniczość, a największe dzieła tamtej epoki kończą się zagadkami: co dalej stało się z Konradem, Kordianem, Panem Tadeuszem? jak wyglądał świat po zwycięstwie rewolucji i śmierci Pankracego? Zagadki nie umniejszają znaczenia tych dzieł, a wręcz je uwydatniają. Rzekłbym, że nie inaczej jest z biografiami wybitnych pisarzy. Wszak to właśnie niedopowiedzenia skłaniają nas do refleksji i dociekań — dwóch właściwości ludzkiej myśli, chroniących wielkich twórców i ich dzieła przed śmiercią ostateczną: zapomnieniem i obojętnością u potomnych…

Łukasz Rokicki

Artykuł pochodzi z bloga autora „Język – literatura – edukacja”.

[link=http://lukaszrokicki.pl]

[link=http://www.facebook.com/pages/Język-literatura-edukacja/222532031135973]

przypisy:

[1] vide: W. Bełza, Kronika potoczna i anegdotyczna z życia Adama Mickiewicza, Studio Wydawnicze FAMILIA, Warszawa 1988, s. 16-17.

[2] A. Mickiewicz, Dziady cz. III, cyt. za: http://univ.gda.pl/~literat/dziadypo/0006.htm

[3] cyt. za: A. Michnik, Rana na czole Adama Mickiewicza., [na:] Rana na czole Adama Mickiewicza.

[4] cyt. za: http://univ.gda.pl/~literat/tematy/0006.htm.

[5] vide: P. Goźliński, Rzym koło Nowogródka, [na:]http://niniwa2.cba.pl/mickiewicz_rzym_kolo_nowogrodka_wywiad.htm.

[6] W. Makarski, O nazwisku Mickiewicz, czyli o pochodzeniu naszego wieszcza po mieczu, [na:] http://www.academie-polonaise.org/pdf/t6/Makarski.pdf.

[7] vide: J. Odrowąż-Pieniążek, A jednak „Z matki Polki…”, [na:] http://new-arch.rp.pl/artykul/262575_A_jednak_quot;Z_matki_Polkiquot;.html.

[8] Mickiewicz ciągle pisze, [na:] http://new-arch.rp.pl/artykul/98963_Mickiewicz_ciagle_pisze.html.

[9] W. Fronczak, O nazwiskach żydowskich cz. 3 – nazwiska neofitów c.d., [na:]http://www.tgcp.pl/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=89.



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz