Bieg ku klęsce

Pod względem politycznym, Beck nie zabezpieczył się przed agresją Sowietów na Polskę. Sprawa, co Polska ma robić, w razie jeżeli Stalin pomoże Hitlerowi, nie była zupełnie rozpatrywana w układach z Francją i Anglią.

Dnia 5 stycznia 1939 roku, Beck wracając z Riwiery – nie widząc się z francuskim ministrem spraw zagranicznych, który nie skorzystał z jego pobytu we Francji – odwiedził Hitlera w Berchtesgaden, który mu powtórzył żądanie niemieckie ujawnione już Lipskiemu, polskiemu ambasadorowi w Berlinie zaraz po Monachium, co do przyłączenia Gdańska do Rzeszy i autostrady przez Pomorze. Beck nie informuje polskiej opinii publicznej, że takie żądania zostały wysunięte.

Beckowi chodzi o to, by i Polska, i zagranica nie domyślały się, że coś się zmieniło w stosunkach niemiecko-polskich. Ribbentrop przyjeżdża do Warszawy dnia 24 stycznia 1939[1] roku i zagaduje Becka zarówno w sprawie oddania Gdańska, jak ewentualnej neutralności Polski w razie wojny Niemiec z Francją. Ribbentrop wyjeżdża z przekonaniem, że Polska Gdańska nie odda i że nie może być mowy, by Polska zniosła spokojnie atak Niemiec na Francję.

Beck wyjaśnił więc już sobie, że (1) kontynuowanie pokojowych stosunków z Niemcami jest niemożliwe wobec tego, że na ustąpienie Gdańska i autostrady nie mógł iść ze względu na nastrój całego narodu polskiego, i że (2) Niemcy gotują wojnę przeciwko Francji.

Pomimo tego Beck w sprawie podziału Czechosłowacji na Czechy i Słowację uprawia nadal taktykę, którą stosował w okresie Monachium. Beck uzgadnia swoją politykę w sprawie Słowacji z niemieckimi posunięciami w tej kwestii. Obok Niemiec jedynie Włochy i Polska uznają nowe państwo słowackie, z premierem księdzem Tiso na czele, które powstaje na skutek intryg niemieckich i rozłamuje Czechy od wewnątrz.

Ale w nocy z dnia 14 na 15 marca dr Hácha, prezydent Republiki Czechosłowackiej, przywieziony do Berlina samolotem, podpisuje dokument, w którym składa „z ufnością” losy czeskiego narodu w ręce Hitlera, po czym w ciągu kilku godzin Czechy zostają zajęte, wojska niemieckie są na Hradczynie, bez jakiegokolwiek oporu zbrojnego ze strony Czechów. Bogaty arsenał czeski, olbrzymia ilość aparatów lotniczych wpada w ręce Niemców. Hacha powiada: „Naród będzie mnie przeklinał, a przecież zbawiłem go od straszliwych cierpień”.

Beck przyjmuje od Anglii gwarancje niepodległości Polski[2]. Hitler uważa to za rzuconą sobie rękawicę.

Hitler mimochodem załatwia sprawę Kłajpedy, zabierając ją Litwie. Litwini zapytują się, czy Polska może udzielić im pomocy, Beck odmawia, oświadczając, że po zajęciu Kłajpedy przez Niemców, gotów jest z Litwinami rozpocząć umowy o sojuszu wojskowym, ale to już Litwinów przestaje interesować. Układ niemiecko-litewski w sprawie Kłajpedy podpisany jest dnia 22 marca i Kłajpeda zostaje natychmiast zajęta.

Zaraz po Kłajpedzie następuje półoficjalne żądanie Niemców oddania im Gdańska i autostrady i częściowa mobilizacja Polski.

Dnia 28 kwietnia Hitler wygłasza mowę, wypowiadając Polsce pakt o nieużywaniu siły w stosunkach wzajemnych. Jest to pierwsza mowa Hitlera, w której nie mówi on nic o bolszewikach. Już z tego można było wnioskować, że próbuje on kontaktów z Sowietami. Dnia 5 maja odpowiada Hitlerowi Beck przemówieniem w sejmie, zakończonym akordem, że dla Polaków pokój nie jest wszystkim, że cenią jeszcze honor. W mowie tej uczynił Beck rewelację, że Hitler i Göring namawiali go do wyprawy na Rosję. Była to wielka naiwność ze strony Becka, jeśli przypisywał tej rewelacji jakiekolwiek polityczne skutki. Mowa Becka była przyjęta z wielkim entuzjazmem, w którym uczestniczyli wczorajsi jego przeciwnicy, a cały naród, który tak długo nie dowierzał Beckowi, teraz wyrażał zachwyt z powodu tego przemówienia. A przecież ta mowa była przekreśleniem całej polityki Becka, przyznaniem się przez Becka, że stosował politykę złą, fałszywą, zgubną. Beck z nagrobka swej polityki zrobił sobie piedestał.

Po dniu 5 maja wojna była już kwestią czasu; należało przypuszczać, że rozpocznie się zaraz po żniwach, bo Hitler liczył już i na nasze urodzaje. W tym czasie zarówno nasze władze wojskowe, jak polityczne popełniają szereg błędów.

Władze wojskowe niedostatecznie wyjaśniają kwestię wzajemnego stosunku Polski i sprzymierzonych. W chwili wybuchu wojny ilość dywizji polskich, francuskich i angielskich dorównuje ilości dywizji niemieckich, po rozbiciu Polski stosunek zmienił się na korzyść Niemiec. Polskie czynniki wojskowe nie zbadały też dostatecznie obronności Francji, uwierzyły, jak w to uwierzył przeciętny Francuz z ulicy, że istnieje linia Maginota, uniemożliwiająca wszelką napaść, a tak przecież łatwo się było przekonać, że linia Maginota osłania tylko część Francji. Nasze władze wojskowe nie przygotowały żadnych własnych fortyfikacji obronnych, nie miały broni nowoczesnej, nie umiały też przeprowadzić nawet mobilizacji. Rydz nakazał co prawda mobilizację w odpowiednim czasie, ale ten człowiek słabego charakteru cofnął swój rozkaz na skutek perswazji przedstawicieli Anglii i Francji w Warszawie.

Pod względem politycznym, Beck nie zabezpieczył się przed agresją Sowietów na Polskę. Sprawa, co Polska ma robić, w razie jeżeli Stalin pomoże Hitlerowi, nie była zupełnie rozpatrywana w układach z Francją i Anglią.

Przekładałem wówczas każdemu, kto tylko chciał mnie słuchać, że Stalin uderzy na nas z tyłu. Ale nasze społeczeństwo było tak odważne, tak entuzjastyczne, tak chciało bronić granic Polski w walce z nienawistnym wrogiem niemieckim, że nie chciało sobie komplikować zagadnienia przewidywaniem rosyjskiego na nas najazdu. Pamiętam, jak na dwa tygodnie przed wybuchem wojny siedziałem z moją córeczką na zamkowych wałach nieświeskich. Obok mnie siedział marszałek Jodko-Narkiewicz, staruszek, patriarcha staroszlacheckich tradycji. Patrzył on w stronę granicy bolszewickiej, odległej zaledwie o osiem kilometrów, i twierdził, że stamtąd przyjdzie dla nas pomoc. Staruszek myślał tylko o Gdyni i Gdańsku.

Tymczasem polityka Stalina była bardzo łatwa do odcyfrowania. Była to polityka prowokowania wojny pomiędzy państwami kapitalistycznymi a państwami faszystowskimi w Europie.

Zarówno politykę Stalina w Etiopii, jak i jego politykę w Hiszpanii, należy uznać za próbę wciągnięcia mocarstw europejskich do wojny między sobą. W Hiszpanii na pewno nie chodziło Stalinowi o budowanie nowego konkurencyjnego komunistycznego państwa hiszpańskich sowietów. Stalin miał tu dwa cele: (1) rozstrzelanie trockistów i wytępienie anarchistów; (2) wciągnięcie Niemiec do wojny z Anglią i Francją.

Wyobraźmy sobie, że Stalin w marcu 1939 roku oświadczyłby, że napadnie na Polskę w razie wojny polsko-niemieckiej. Wypadki mogłyby wtedy przybrać inną formę. Ale Stalin prowokował wojnę cicho, podstępnie. Przecież w Moskwie przed samym wybuchem wojny gościła angielsko-francuska delegacja wojskowa, która przyjechała tu układać się ze Stalinem, jak się mają odbywać wspólne strategiczne operacje przeciwko Niemcom. Tymczasem dnia 23 sierpnia 1939 roku ujawniony został pakt o nieagresji między Niemcami a Sowietami. W wigilię tego dnia na posiedzeniu z Anglikami i Francuzami wojskowy przedstawiciel Sowietów wzywał ich do wypowiadania się z większą szczerością o swoich przygotowaniach wojennych, bo „stanowisko ZSRR wobec zbliżającej się wojny jest przecież chyba dostatecznie znane”. Dzieje świata nie znają tak bezczelnego oszustwa!

Władcy Rosji, jak Piotr Wielki, Witte czy Kokowcew, marzyli o podniesieniu dobrobytu mieszkańców tego państwa do poziomu dobrobytu państw europejskich. Ale reżim bolszewicki uniemożliwił nawet marzenia tego rodzaju. Rosję bolszewizm pogrążył w nieprawdopodobnej nędzy, tak wielkiej nędzy, że Europejczyk z Zachodu ani jej sobie nie może wyobrazić, ani uwierzyć w nią nie jest w stanie. I oto Stalin marzy o czymś innym, niż Piotr Wielki. Nie mogąc podnieść Rosji do poziomu dobrobytu europejskiego, chce dobrobyt europejski obniżyć do poziomu nędzy rosyjskiej, a może tego dokonać wyłącznie przez prowokację wojny długotrwałej, ciężkiej, w której wyniszczyłyby się nawzajem Niemcy i Francja, Włochy i Anglia. Tym się też tłumaczy i polityka Stalina w Etiopii i Hiszpanii, i jego nadzieje czynione mocarstwom zachodnim, że stanie po ich stronie, i jego nagłe przerzucenie się na stronę Hitlera, i jego uprzednie z Hitlerem konszachty. Stalin był to wielki prowokator wojny w Europie.

Beck nie wierzył w wojnę do ostatniej chwili. Być może, umacniało go w tej wierze szczęśliwe zakończenie Monachium, kiedy postawił na pokój i wygrał. Polska wtedy nawet nie mobilizowała i wyskoczyła szczęśliwie z tego niebezpieczeństwa, przynajmniej tak się Beckowi zdawało. Beck myślał, że to mu się uda po raz drugi.

Ale jak mógł Beck, jako Polak na ministerialnym stanowisku, nie dostrzec niebezpieczeństwa rosyjskiego. Przecież jako oficer i jako człowiek rzekomo inteligentny musiał zdawać sobie sprawę, że wojna Polski z Niemcami to zajęcie całego terytorium polskiego w niedługim czasie, a na to Stalin zgodzić się nie mógł, bo to zanadto zbliżało mu granicę niemiecką. Stalin miał więc dwa wyjścia: (1) albo bronić Polski przed Niemcami, na co był za słaby, armia sowiecka nie może się zmierzyć z armią niemiecką, (2) albo uczestniczyć z Niemcami w naszym rozbiorze. Oczywiście, wybrał to drugie wyjście, które mu załatwiało sprawę polską i jednocześnie rozpalało pożar w Europie, do którego dążył.

Po podpisaniu paktu sowiecko-niemieckiego wojna z Niemcami i Rosją była już tylko kwestią dni. Jakoż Hitler uderzył na nas dnia 1 września. Dnia 17 września uderzył Stalin, bo się stojącej na nogach Polski bał, uderzył już na ranną i obaloną.

Stanisław Cat Mackiewicz

Fragment książki „Historia Polski od 18 listopada 1918 do 17 września 1939”, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2012.
[link=http://www.universitas.com.pl/katalog/kat_168]

[1] Wizyta von Ribbentropa w Warszawie miała miejsce 25–26 stycznia 1939.

[2] Brytyjczycy udzielili Polsce jednostronnych gwarancji 31 marca 1939. 6 kwietnia, w czasie wizyty Becka w Londynie, zostały one zastąpione gwarancjami dwustronnymi oraz zapowiedzią zawarcia polsko-brytyjskiego sojuszu wojskowego (co nastąpiło 25 sierpnia 1939).



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz