Jak z Rusinów na Bukowinie zrobiono Ukraińców

/
Wszyscy wiedzą, że rusińska ludność Bukowiny od dawna uważa się za Rusinów i że nie miała żadnego pojęcia o tym, że istnieje jakaś ukraińska nacja i że powinni stać się „Ukraińcami” i nie nazywać siebie ani swojego języka ruskim. Kiedy pod koniec XIX wieku przyszli Galicjanie i zaczęli na Bukowinie prowadzić akcję propagandową na rzecz separatyzmu, z początku w ciągu kilku dekad nie nazywali siebie ani swojego nowego „literackiego” języka ukraińskim, lecz nazywali siebie i swój język ruskim (przez jedno „s”). Wszyscy ruscy mieszkańcy Bukowiny uważali to za polską intrygę. Mówi o tym także „Ukraińska Encyklopedia”.

Zakłamywawanie historii w białoruskich podręcznikach, część pierwsza

/
Galeria zawiera przykłady kilku standardowych przekłamań historii w narodowym nurcie białoruskim. Podręcznik wydany jeszcze w 1994 i stosowany w szkołach (w tym wypadku: w gimnazjum w Lidzie) prawdopodobnie do dzisiaj stanowi przekrój nadużyć w przedstawianiu historii ze strony narodowej, niesowieckiej historiografii białoruskiej. Niesłusznie lekceważona przez opinię publiczną w Polsce powinna stanowić przedmiot szczególnej uwagi, ponieważ narracja ta jest alternatywą dla neosowieckiej wizji dziejów promowanej przez obecną administrację państwową. Praktyka pokazuje jednak, że ta alternatywa jest niemniej kontrpolska lub po prostu antypolska. Rozbiory Polski przedstawione są jako "dołączanie ziem białoruskich do Rosji", natomiast sama państwowość polska to po prostu "Rzeczpospolita" - w żądnym wypadku Polska. Nazwa Polski może co najwyżej dotyczyć Korony. Autorzy nie chcą zauważać, że Konstytucja 3 Maja zespoliła Koronę i Litwę w jedną Rzeczpospolitą Polską, co nie przeszkadza im czcić Tadeusza Kościuszki jako (proto)Białorusina - a człowiek ten niewątpliwie chciał przywrócić postanowienia 3-majowej Konstytucji z 1791 roku. Postacie takie jak Tomasz Zan czy Adam Mickiewicz to, rzecz jasna, nie Polacy. Są to ludzie, których działalność to przede wszystkim zgłębianie folkloru białoruskiego - w domyśle: są to Białorusini. Wobec tego wszystko, co miało miejsce na terytorium Białorusi w przeszłości, jest - co logiczne - historią Białorusi. Kradzież polskiej historii przez narodowo zorientowanych historyków to wciąż temat nieznany w społeczeństwie polskim. Dodatkowo zwraca uwagę całkowite niemal zignorowanie polskiego charakteru etnicznego Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i innych miejsc, gdzie przewaga ludności polskiej była ówcześnie bezdyskusyjna. Autorzy opierają się na wynikach całkowicie sfałszowanego carskiego spisu ludności z roku 1897, podchwyconego później przez Niemców w antypolskie propagandzie. Ci jednak przeprowadzili w 1916 na ww. terenach własny spis, uznając słusznie ten carski za niewiarygodny. Wówczas okazało się, że dominacja polska - nie tylko etniczna, ale też kulturalna i w dziedzinie gospodarki - jest nie do podważenia. Zapraszam do obejrzenia niewielkiej galerii obrazującej opisane zjawisko, najważniejsze miejsca i fragmenty oznaczono czerwonym obramowaniem.

Zakłamywawanie historii w białoruskich podręcznikach, część pierwsza

/
Galeria zawiera przykłady kilku standardowych przekłamań historii w narodowym nurcie białoruskim. Podręcznik wydany jeszcze w 1994 i stosowany w szkołach (w tym wypadku: w gimnazjum w Lidzie) prawdopodobnie do dzisiaj stanowi przekrój nadużyć w przedstawianiu historii ze strony narodowej, niesowieckiej historiografii białoruskiej. Niesłusznie lekceważona przez opinię publiczną w Polsce powinna stanowić przedmiot szczególnej uwagi, ponieważ narracja ta jest alternatywą dla neosowieckiej wizji dziejów promowanej przez obecną administrację państwową. Praktyka pokazuje jednak, że ta alternatywa jest niemniej kontrpolska lub po prostu antypolska. Rozbiory Polski przedstawione są jako "dołączanie ziem białoruskich do Rosji", natomiast sama państwowość polska to po prostu "Rzeczpospolita" - w żądnym wypadku Polska. Nazwa Polski może co najwyżej dotyczyć Korony. Autorzy nie chcą zauważać, że Konstytucja 3 Maja zespoliła Koronę i Litwę w jedną Rzeczpospolitą Polską, co nie przeszkadza im czcić Tadeusza Kościuszki jako (proto)Białorusina - a człowiek ten niewątpliwie chciał przywrócić postanowienia 3-majowej Konstytucji z 1791 roku. Postacie takie jak Tomasz Zan czy Adam Mickiewicz to, rzecz jasna, nie Polacy. Są to ludzie, których działalność to przede wszystkim zgłębianie folkloru białoruskiego - w domyśle: są to Białorusini. Wobec tego wszystko, co miało miejsce na terytorium Białorusi w przeszłości, jest - co logiczne - historią Białorusi. Kradzież polskiej historii przez narodowo zorientowanych historyków to wciąż temat nieznany w społeczeństwie polskim. Dodatkowo zwraca uwagę całkowite niemal zignorowanie polskiego charakteru etnicznego Grodzieńszczyzny, Wileńszczyzny i innych miejsc, gdzie przewaga ludności polskiej była ówcześnie bezdyskusyjna. Autorzy opierają się na wynikach całkowicie sfałszowanego carskiego spisu ludności z roku 1897, podchwyconego później przez Niemców w antypolskie propagandzie. Ci jednak przeprowadzili w 1916 na ww. terenach własny spis, uznając słusznie ten carski za niewiarygodny. Wówczas okazało się, że dominacja polska - nie tylko etniczna, ale też kulturalna i w dziedzinie gospodarki - jest nie do podważenia. Zapraszam do obejrzenia niewielkiej galerii obrazującej opisane zjawisko, najważniejsze miejsca i fragmenty oznaczono czerwonym obramowaniem.

Ukraiński nacjonalizm i włoski faszyzm (1922-1939)

/
Żadna ideologia i żaden ruch polityczny, jaki narodził się we Włoszech, nie miał tak silnego wpływu na ukraińską myśl polityczną, i do pewnego stopnia i praktykę polityczną, jak faszyzm w latach 1920-ych i 30-ych.

Czcić bohaterów a nie morderców

/
- ze Stanisławem Srokowskim, autorem powieści „Ukraiński kochanek” rozmawia Petar Petrović

Nowa książka o stosunkach polsko-ukraińskich

/
2 października w siedzibie Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego ,,Sokół’’ odbyło się główne spotkanie promocyjne nowej książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego pt. ,,Przemilczane ludobójstwo na Kresach’’

Świadomość narodowa na Kresach w XIX w.

/
Poczucie świadomości narodowej na obszarze XIX-wiecznych Kresów było czymś wyjątkowo mgławicowym i niejasnym, a dla znacznej większości ich mieszkańców niezrozumiałym i niekoniecznym. Zarazem jednak XIX w. (mierzony po czasy I w. ś.) - wiek narodowości nawet w tym najodleglejszym zakątku Europy przynosił przemiany i wprowadzał stopniowo tematykę narodową w obręb zainteresowań i emocji coraz liczniejszej grupy autochtonów.

Litwini

/
Język litewski i odrębna od polskiej obyczajowość istniały w XIX w. w chłopskich oraz często drobnoszlacheckich domostwach; ich mieszkańcy nie czynili jednak z tego faktu jakiejś cennej wartości. Litewskość takowa nie była konkurencyjna dla polskości czy rosyjskości, nie była bowiem propozycją dla człowieka wykształconego.

Ukraińcy

/
Bardzo długo zwani byli Rusinami i nawet w ramach samego ruchu narodowego określenia: "Ukrainiec", "ukraiński" zaczęły być popularne dopiero z końcem wieku XIX, a wielką karierą zrobiły w wieku XX. Na XIX-wieczne losy narodu w ogromnym stopniu wpływał fakt podziału pomiędzy dwa imperia: Rosję i Austrię.

Białorusini

/
Wśród Białorusinów najpóźniej spośród trzech wielkich "narodów kresowych" rozpoczęły się działania na rzecz rozwoju nowoczesnej narodowości i najmniejszy (po dzień dzisiejszy!) przyniosły skutek.